[sof] __ |__\ _______ /\_______ __\ \/ \: | | _____ | | __ __ _ ( _ \_ .............. | ..... ...... _ ( |____ ( |__/_ /_.__/_ ::. | ··:: :: `: : o /_ _.__/_ /._ /__ |/ l .::::::::::::.. | .....: :::..: :/. l__ |/ l__|/ l `-----' : _____ | `-----' `-----' __. _____ ( _._\_ _____ ..... ............... _ ( |____ ( _. \_ \| /_ (._ \_ o : :' :: ::·· .:: /_ |/ /_ \| /__ l /_ |/___/ .\: :.::: :......:::::::::. l__· l__ l l `-----l___| : `-----' `-----' _| dz\a! | \. .%[ THE LoOP ]%. | _ __ | :\________//\_\ ____| \/_//_ pODRCZNY žPIEWNIK 'sTAREGO dOBREGO mAœ”E„STWA' tekst wklepa’: sIMONkING/thELo0p polskie litery w standardzie mAZOWIA BALLADA NA URODZINY (c) J¢zef Baran jakby nigdy nic brodz‘ ju§ w smudze cienia i widz‘ jak zachodzi s’onko ojca i matki jakby nigdy nic przyjaci¢’ paru na cmentarzach jakby nigdy nic kwitn† na nich kwiatki jakby nigdy nic s’o¤ce žwieci innym i kto inny ze žwiat’em si‘ z§ywa jakby nigdy nic §artujemy pijemy cho przy stole wci†§ kogož ubywa jakby nigdy nic kolejna jesie¤ mija jakby nigdy nic §ycie ucieka jakby nigdy nic robi‘ dobr† min‘ do z’ej gry i z nadziej† na jutro czekam BALLADA Z G£R (c) J¢zef Baran tu kr¢luje zesz’oroczny czas na pos’aniu z ližci buczynowych st†d do ziemi dalej ni§ do gwiazd zachwytu swego nie wys’owie rosn† skrzyd’a u ramion czas si‘ w wiecznož przemienia ob’oczniej† wszystkie ziemskie sprawy gdy zbli§amy si‘ do szczytu po kamieniach rosn† skrzyd’a u ramion czas si‘ w wiecznož przemienia g¢ry i wolnož doko’a chyba dost†pimy tu wniebowst†pienia a w schronisku žwi‘ty piotr z herbat† i widoki nieziemskie na žwiat przy ognisku roz’o§ymy si‘ z gitar† pos’uchamy co nam w duszy gra z plec¢w g¢ry zrzucimy do st¢p i zm‘czenie rozzujemy z n¢g to schronisko to prawdziwy raj niechaj wiecznie odpoczynek trwa rosn† skrzyd’a u ramion rosn† przepastne b’‘kity §ycie pe’ne olžnie¤ i zachwyt¢w tyž w‘dr¢wk† najwytrwalsz† ku szczytom g¢ry tu wszystko jest žwiete tu wspinaczki nasze wniebowzi‘te w g¢rach los ma žwiatowida twarz od ogniska bije jeszcze bažni blask DOKD IDZIESZ? DO SœO„CA! (c) Edward Stachura w nocy noc i w ludziach czarna noc blask nie widzi gdzie ma zada cios jestem tutaj wo’am ci‘ jestem tutaj przeszyj mnie promieniu žwietlisty z’ocisty nie strasz mnie jak gdybyž nie mia’ wzejž wiem §ež tu§ pod horyzontem jest w lustrze nieba wida ci‘ w ziemi dr§eniu s’ycha ci‘ promieniu žwietlisty z’ocisty nocy prosz‘ nie przeci†gaj ju§ skoro žwit do s’o¤ca pora p¢jž z b’yskiem w oku b‘d‘ szed’ wprost na ciebie b‘d‘ bieg’ promieniu žwietlisty z’ocisty CZASEM NAGLE SMUTNIEJESZ (c) Adam Ziemianin czasem nagle smutniejesz to jakby dnia ubywa i nie wiem jak ci pom¢c wi‘c tylko prosz‘ - wybacz czasem ’zy w twoich oczach na kr¢tk† chwil‘ goszcz† i nie wiem czy což m¢wi i nawet nie wiem po co puszczam wi‘c wtedy latawce ze žmiechu mego žmieszne i znowu dnia przybywa powietrze staje si‘ l§ejsze i l§ejsza staje si‘ w‘dr¢wka z plecakiem wci†§ coraz cie§szym nad domem przysiad’a t‘cza na nieba niebieskiej ga’‘zi PIOSENKA DLA JUNIORA I JEGO GITARY (c) Edward Stachura gdy pok’¢cisz si‘ z dziewczyn† (nie §ycze ci, lecz r¢§nie jest), nie chciej zaraz marnie gin†; zaufaj mi, przekonasz si‘: skocz w pud’o gitary, i tam roz’¢§ si‘ obozem. skocz w pud’o gitary, ratunkowym ona ko’em. przeczekaj nachaln† nawa’nic‘, wyjd¦ potem za s’o¤cem na ulice! wyjd¦ potem ze s’o¤cem na ulice! gdy ci b‘dzie jakož nie tak (nie §ycz‘ ci, lecz r¢§nie jest), gdy ta s’ynna smuga cienia przyp‘ta si‘, przerazi ci‘: a§ ci‘ znowu noc dopadnie (nie §ycze ci, lecz r¢§nie jest), ciemny b¢g si‘ tob† zajmie, lecz wtedy ty wywijasz si‘: i pom¢§ s’o¤cu! i pom¢§ s’o¤cu! pom¢§ s’o¤cu lžni! PO”EGNANIE (c) Piotr Bakal la la la la la la la la mo§e si‘ spotkamy zn¢w po kilku latach mo§e w’asnie tutaj lub na ko¤cu žwiata b‘dziesz wtedy inna - ja wci†§ taki sam mo§e nam si‘ uda zacz† jeszcze raz dzisiaj musz‘ odejž - ju§ mnie nie zatrzymasz przez te wszystkie lata nic si‘ nie zmieni’o rozstawi’až stra§e wok¢’ moich sn¢w daj mi wreszcie spok¢j - dosy mam ju§ s’¢w wr¢c‘ tu na pewno, gdy nadejdzie pora zapami‘taj tylko, co m¢wi’em wczoraj zapami‘taj tylko, §e si‘ nie zmieni’em myžle, co myžla’em, wierz‘ w co wierzy’em wr¢c‘, gdy zrozumiesz - ju§ po kilku latach mo§e w’ažnie tutaj b‘dzie koniec žwiata b‘dziesz wtedy inna - ja wci†§ taki sam mo§e nam si‘ uda zacz† jeszcze raz... ZBIEG OKOLICZNO˜CI œAGODZCYCH (c) Adam Ziemianin szližmy do siebie ty i ja a drogi nasze wci†§ mroczne by’y lecz znalaz’ si‘ ktož i pom¢g’ nam si‘ spotka wžr¢d zielonej naszej r¢wniny wyszližmy pi‘kni dla siebie i tacy zadziwieni nasze serca gor†ce bi nier¢wno zacz‘’y jakby same tylko by’y na ziemi a przecie§ mog’em by przed twoj† er† a przecie§ mog’až by przed moj† er† zbiegližmy razem ty i ja z g¢r ožnie§onych w ciep’† dolin‘ kto tak dobry by’ i pom¢g’ nam si‘ spotka w tej oszala’ej g‘stwinie wyszližmy nadzy dla siebie z nocy na žwiat’o dzienne nasze zegarki žlepe chodzi nagle zacz‘’y o jednej i tej samej godzinie a przecie§ mog’em by przed twoj† er† a przecie§ mog’až by przed moj† er† GLORIA (c) Edward Stachura chwa’a najsampierw komu komu gloria na wysokožciach? chwa’a najsampierw tobie trawo przychylna ka§demu kraino na d¢’ od edenu gloria! gloria! chwa’a tobie, s’o¤ce ody¤cu ty samotny co wstajesz rano z trz‘sawisk nocnych i w g¢r‘ bie§ysz, w niebo sam si‘ wzbijasz i chmury czarne bia’ym k’em przebijasz i to wszystko bezkrwawo - brawo, brawo i to wszystko z’ocižcie, i nikogo nie boli gloria! gloria in excelsis soli! z s’o¤cem pochwalonym teraz p‘d¦my razem na nim, na ody¤cu, galopujmy dalej chwa’a tobie, wietrze wieczny ty m’odziku sieroto žwiata, ulubie¤cze losu od z’ego ratuj i k†koli w zbo§u ’agodnie ko’ysz tych co s† na morzu gloria! gloria in excelsis eoli! z wiatrem pochwalonym teraz p‘d¦my spo’em na nim, na koniku, galopujmy dalej chwa’a wam ptaszki žpiewaj†ce chwa’a wam ryby pluskaj†ce chwa’a wam zaj†ce na ’†ce zakochane w biedronce chwa’a wam: zimy wiosny lata i jesienie chwa’a temu co bez gniewu idzie poprzez žniegi deszcze blaski oraz cienie w piersi pod koszul† - ca’e jego mienie gloria! gloria! ROZLICZYSZ MNIE PANIE (c) Adam Ziemianin ze s’abožci mojej rozliczysz mnie panie z b’†dze¤ moich i tych dr¢g na skr¢ty buty nios’y same - nie trzyma’y mnie nawet szalone sznur¢wki z wszystkich grzech¢w rozliczysz mnie panie na wieki wiek¢w amen z ma’ožci mojej rozliczysz mnie panie §e cieszy’em si‘ nad trawy pochylony pi¢rkiem i §e chcia’em czasem nad ranem z’owi w wiersz wypuszczon† przez ciebie jask¢’k‘ i z kielicha rozliczysz mnie panie z tych dymi†cych jasn† pian† kufli kiedy w g’owie mej kilka by’o planet a ja chcia’em to przed tob† ukry JEST JU” ZA P£ NO, NIE JEST ZA P£ NO (c) Edward Stachura jeszcze zd†§ymy w d§ungli ludzkožci siebie odnale¦, t‘sknož zawrotna przybli§a nas. zbiegn† si‘ wreszcie tory sieroce naszych dwu planet, cudnie spokrewni† si‘ cia’a nam. jest ju§ za p¢¦no! nie jest za p¢¦no! jeszcze zd†§ymy tanio wynaj† ma’† mansard‘ z oknem na rzek‘ lub te§ na park, z ’o§em szerokim, piecem wysokim, žciennym zegarem; schodzi b‘dziemy codziennie w žwiat. jeszcze zd†§ymy nasz† mi’ožci† siebie zachwyci, siebie zachwyci i wszystko w kr†g. wojna to b‘dzie straszna, bo czas nas b‘dzie chcia’ zniszczy, lecz nam si‘ uda zachwyci go. WOJTKA BELLONA OSTATNIA ZIEMSKA PODR£” DO WœODAWY (c) Adam Ziemianin z gitar† i pi¢rem kwietniowym wieczorem jedziemy wojtku razem do w’odawy stary bieszczadnik majster bieda wci†§ wierny g¢rom jak zwykle jest z nami i m¢wisz - wszystko si‘ uda o to nie ma §adnej obawy przecie§ jedziemy dziž na dwa dni do w’odawy w przedziale po oczach mdli mleczna §ar¢wka ma’a gwiazda betlejemska i poci†g lubelski noc d’ug† przecina buntuj†c si‘ na ostrych zakr‘tach i m¢wisz - wszystko b‘dzie dobrze opowiemy im nasze sprawy przecie§ po to jedziemy na dwa dni do w’odawy z plecaka chleb wyj‘ty garž soli kawa’ek sprytem zdobytej kie’basy chcemy noc przeskoczy ciemn† i niepewn† z biletem kupionym w nieznane lecz m¢wisz - zn¢w musi si‘ uda cho tyle podr¢§y za nami przecie§ jedziemy dziž na dwa dni do w’odawy dzisiaj si‘ buntuje czesiek kr¢l nad kr¢le piekarz rodem z buska wchodzi w uk’ad stawia pasjans z bu’ek i gorzej si‘ czuje a w drewnie cierpliwym zosta’ žlad a ty na przek¢r wszystkim m¢wisz §e si‘ uda - nie ma obawy przecie§ jedziemy dziž na dwa dni do w’odawy i s† wci†§ pytania i s† wci†§ rozmowy wa§ne cho tylko przedzia’owe i jak z ka§dej wsp¢lnej nam posiady wygl†da w przysz’ož zatroskany cz’owiek wyci†gasz wiersz ciep’y jeszcze wczoraj bodaj§e napisany i czytasz g’ožno go w przedziale w naszej podr¢§y do w’odawy OPADœY MGœY, WSTAJE NOWY DZIE„ (c) Edward Stachura opad’y mg’y i miasto ze snu si‘ budzi, g¢r† czmycha ju§ noc, ktož tam cicho czeka, by ktož powr¢ci’; do gwiazd jest bli§ej niz krok! pies si‘ w’¢czy popod murami - bezdomny; niesie si‘ t‘sknota czyjaž na žwiata cztery strony! a ziemia toczy, toczy sw¢j garb uroczy; toczy, toczy si‘ los! a ziemia toczy, toczy sw¢j garb uroczy; toczy, toczy si‘ los! ty, co p’aczesz, a§eby žmia m¢g’ si‘ ktož - ju§ dož! ju§ dož! ju§ dož! odp‘d¦ czarne myžli! dož ju§ twoich ’ez! niech to wszystko przepadnie we mgle! bo nowy dzie¤ wstaje, bo nowy dzie¤ wstaje, nowy dzie¤! z dusznego snu ju§ miasto si‘ wynurza, s’o¤ce wschodzi gdziež tam, tramwaj na przystanku zakwit’ jak r¢§a; uchodz† cienie do bram! ci†gn† swoje w¢zki - dwuk¢’ki mleczarze; nad dachami snuj† si‘ sny podlotk¢w pe’ne marze¤! a ziemia toczy, toczy sw¢j garb uroczy; toczy, toczy si‘ los! a ziemia toczy, toczy sw¢j garb uroczy; toczy, toczy si‘ los! ty, co p’aczesz, a§eby žmia m¢g’ si‘ ktož - ju§ dož! ju§ dož! ju§ dož! odp‘d¦ czarne myžli! porzu b’‘dny wzrok! niech to wszystko zabierze ju§ noc! bo nowy dzie¤ wstaje, bo nowy dzie¤ wstaje, nowy dzie¤! Z NIM BDZIESZ SZCZ˜LIWSZA (c) Edward Stachura zrozum to, co powiem, spr¢buj to zrozumie dobrze jak §yczenia najlepsze, te urodzinowe albo noworoczne, jeszcze lepsze mo§e o p¢’nocy gdy sk’adane dr§†cym g’osem, niek’amane z nim b‘dziesz szcz‘žliwsza, du§o szcz‘žliwsza b‘dziesz z nim. ja, c¢§ - w’¢cz‘ga, niespokojny duch, ze mn† mo§na tylko p¢jž na wrzosowisko i zapomnie wszystko jaka epoka, jaki wiek, jaki rok, jaki miesi†c, jaki dzie¤ i jaka godzina ko¤czy si‘, a jaka zaczyna. nie myžl, §e nie kocham lub §e tylko troch‘. ja ci‘ kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem - tak ogromnie bardzo, jeszcze wi‘cej mo§e i dlatego w’ažnie §egnaj, zrozum dobrze, §egnaj ... ze mn† mo§na tylko w dali znika cicho. SP£ NIONE WYZNANIE (c) J¢zef Baran spotkali si‘ po latach na žrodku ulicy i nie mog† si‘ sobie nadziwi §e oboje s† tacy siwi niczym przebiera¤cy udaj†cy prawdziwych ona przyg’ucha i on nie dos’yszy m¢wi §e daremnie przew‘drowa’ p¢’ žwiata jej zaž pozosta’o to miasto przez wszystkie te lata "nawet nie wiesz jak cie kocham" krzycz†c mu na p¢’ ulicy "omal z mi’ožci nie oszala’am lecz trzyma’am wszystko w tajemnicy" ogl†daj† si‘ za nimi ludzie jak wr‘czaj† sobie s’¢w zeschni‘tych bukiet w kt¢rym o§y’o przez chwil‘ przedwiožnie sprzed pi‘dziesi‘ciu wiosen CZARNY BLUES O CZWARTEJ NAD RANEM (c) Adam Ziemianin czwarta nad ranem mo§e sen przyjdzie mo§e mnie odwiedzisz czemu ci‘ nie ma na odleg’ož r‘ki czemu m¢wimy do siebie listami gdy ci to žpiewam - u mnie pe’nia lata gdy to us’yszysz - bedzie žrodek zimy czemu si‘ budz‘ o czwartej nad ranem i w’osy twoje pr¢buj‘ ug’aska lecz nigdzie nie ma twoich w’os¢w jest tylko blada nocna lampka - ’ysa žpiewaczka žpiewamy bluesa - bo czwarta nad ranem tak cicho §eby nie zbudzi s†siad¢w czajnik z gwizdkiem žwiruje na gazie - myžla’ by kto §e rodem z manhattanu herbata czarna - myžli rozjažnia a list tw¢j sam si‘ czyta §e mo§na go žpiewa za oknem mrucz† bluesa - topole z krupniczej i jeszcze stra§ak wszed’ na solo ten z mariackiej wie§y jego tr†bka - jak ksi‘§yc biegnie nad topol† nigdzie si‘ jej nie žpieszy ju§ pi†ta mo§e sen przyjdzie mo§e mnie odwiedzisz ONA SOBIE TEGO NIE ”YCZY (c) Edward Stachura ju§ o nic nie zapytam nigdy wi‘cej. tylko, co mam robi, kto mi powie, §eby powstrzyma r‘ce, kt¢re mi si‘ same wyrywaj† do niej. a to j† z’ožci, a to j† dra§ni, ona sobie tego nie §yczy! nie chce mych w’ožci, nie chce mych danin, ona sobie tego nie §yczy! a kiedy m¢wi‘ do niej: pozw¢l, poszuka p¢jd‘ wiatru w polu - ona sobie tego nie §yczy! ona sobie tego nie §yczy! ju§ o nic nie zapytam nigdy wi‘cej, tylko, co mam zrobi kto mi powie, §eby powstrzyma serce, kt¢re mi si‘ samo wprost wyrywa do niej. a to j† z’ožci, a to j† dra§ni, ona sobie tego nie §yczy! nie chce mych w’ožci, nie chce mych danin, ona sobie tego nie §yczy! a kiedy m¢wie do niej: pozw¢l, poszuka p¢jd‘ wiatru w polu - ona sobie tego nie §yczy! NIEPOK£J (c) J¢zef Baran mosty kt¢re pod os’on† nocy przerzuciližmy do siebie porywa žwit trwa potop jutrzenki po obu brzegach bezradnie biegniemy r‘ce do siebie wyci†gamy twoje oczy rozwarte szeroko rozstaniem oddalaj† si‘ i serce za nimi pod†§a ogl†daj†c si‘ raz po raz za siebie ogl†daj†c si‘ za siebie przez niebo przebiega dreszcze niepokoju rozst‘puje si‘ žwiat na dwie po’owy i coraz mniejsza staje si‘ w’os¢w chmura kasztanowa i twoja r‘ka wyrywa z mojej do stacji zbli§a si‘ robotnicy dnia powszedniego o twarzach przera¦liwie trze¦wych ROZMOWA BEZ SœOWA (c) Adam Ziemianin z tob† choby pomilcze jak§e jest ciekawie gdy siedzisz ca’a pi‘kna przy swej ma’ej kawie i podnosisz fili§ank‘ nie nazbyt wysoko jakbyž chcia’a sprawdzi czy jeszcze jest po co w’osy twe kochane oczy twe kawowe jak§e ci‘ podziwiam w tej cichej rozmowie TW£J PORTRET (c) Adam Ziemianin chcia’bym ci‘ narysowa wiosny delikatn† kresk† by zbieg’y si‘ wszystkie fio’ki nad zbudzon† z zimy rzek† chcia’bym by twe w’osy by’y jak warkocze leszczynowe a usta twe szalone w kolorze pierwszych poziomek chcia’bym by twe oczy by’y w majow† mg’‘ oprawione §ebyž ca’a si‘ žmia’a jak wiosenny dzwonek chcia’bym - lecz s’¢w brakuje i wszystkie si‘ pl†cz† chcia’bym - lecz nie zd†§y’em dzie¤ zn¢w schodzi si‘ z noc† NIE BROOKLI„SKI MOST (c) Edward Stachura rozdzieraj†cy jak tygrysa pazur antylopy plecy jest smutek cz’owieczy. nie brookli¤ski most ale przemieni w jasny, nowy dzie¤ najsmutniejsz† nic - to jest dopiero cos! przera§aj†cy jak ozdoba žwiata co w malignie bredzi jest ob’‘d cz’owieczy. nie brookli¤ski most lecz na drug† stron‘ g’ow† przebi si‘ przez ob’‘du los - to jest dopiero což! b‘dziemy smuci si‘ starannie! b‘dziemy szale nienagannie! b‘dziemy naprz¢d nies’ychanie! ku polanie! MUSISZ MI POM£C (c) Edward Stachura kocham za siebie, kocham za ciebie, kocham jeden za dwoje. s’o¤ce po niebie, ksi‘§yc po niebie, gwiazdy po niebie, chmury po niebie - wszystko spoczywa na mojej g’owie! musisz mi pom¢c, musisz mi pom¢c, swoj† mi’ožci† musisz mi pom¢c, musisz pokocha mnie wi‘cej, bli§ej wyci†gn† kochane r‘c‘ musisz! sam nie podo’am, sam nie dam rady uniež tyle mi’ožci. ksi‘§yc i gwiazdy, chmury i s’o¤ce, lody wci†§ ’ama, ci†gle i ci†gle, si’ nie brakuje, o pomoc prosz‘! musisz mi pom¢c, musisz mi pom¢c, swoj† mi’ožci† musisz mi pom¢c, musisz pokocha mnie wi‘cej, bli§ej wyci†gn† kochane r‘c‘ musisz! musisz mi pom¢c, musisz mi pom¢c, swoj† mi’ožci† musisz mi pom¢c, musisz pokocha mnie mocniej, §ebym si‘ nie m¢g’ w g’‘bok† wod‘ rzuci! BLUES DLA MAœEJ (c) Adam Ziemianin wystukaj po torach do mnie list wtedy naprawd‘ nie wyjedziesz ca’a niech b‘dzie w nim lokomotywy gwizd tylko to zr¢b jeszcze dla mnie - ma’a wystukaj po torach do mnie list choby w alfabecie morse'a moja ulica jeszcze twardo žpi ježli tak chcesz w ližcie zosta¤ a mogližmy - ma’a - razem ’†k† iž žwit wita po kolana w rosie a mogližmy - ma’a - razem piwo pi dom nasz zamieni na sto pociech a mogližmy - ma’a - konie kraž z niebieskiego boskiego pastwiska a mogližmy - ma’a - w žrodku lata zbudowa s’oneczn† przysta¤ napisz od serca do mnie list i zamieszkaj w tym ližcie ca’a niech žmiechu du§o b‘dzie w nim obiecaj mi to dzisiaj - ma’a napisz od serca do mnie list lecz - prosz‘ - nie wysy’aj go nigdy w szufladzie zamknij go na klucz niech czeka wci†§ lepszych dni BALLADA MAJOWA (c) J¢zef Baran brn†’em do ciebie maju przez mrozy i biele przez žnie§yce i zaspy i lute zawieje przez bezbarwne szpitalne korytarze stycznia w tych korytarzach s’o¤ce gas’o ustawicznie a teraz maj doko’a maj wyžwi‘ca ogrody i ca’y ja i ca’y ja zanurzony w jordanie pogody a teraz maj i maj i maj doko’a si‘ žwi‘ci od wonnych bz¢w szalonych bz¢w wprost w g’owie si‘ kr‘ci i p’yn† przeze mnie dmuchawce jak dzieci¤stwa echa i wielka jest majowa moc kiedy niebo si‘ do ziemi užmiecha žpi w twoim wn‘trzu ch’opiec w ch’opcu pierwszy zachwyt poznaj‘ z twoich ziaren wyrosn† sady strudzonemu pielgrzymk† ul§yj dodaj wiary ODEZWIJ SI (c) Edward Stachura žwieci’o s’o¤ce potem pada’ deszcz jak w s’o¤cu szližmy wr‘cz pod deszczem tak samo w nocy jak i w bia’y dzie¤ p’on‘’y oczy nam do siebie sko¤czy’o si‘ mia’o wiecznie trwa sko¤czy’o si‘ ju§ nie ma ci‘ ach jaka szkoda nas ju§ nie ma mnie ju§ nie mam nie m¢wi’až: nigdy nigdy nikt i nic rozdzieli w §yciu nas nie zdo’a m¢wi’em: zawsze b‘d‘ §y pot‘§nie zawsze §yc bo kocham co robi teraz gdy si‘ spad’o z chmur na wielkie ziemi tej pustkowia co robi teraz gdy si‘ sko¤czy’ cud wym¢dlmy zatem go od nowa niech zacznie si‘ i trwa wiecznie zn¢w niech zacznie si‘ czy s’yszysz mnie požr¢d g¢r i m¢rz odezwij si‘ odezwij si‘ EROTYK SœONECZNY (c) Adam Ziemianin ukryci przed žwiatem we w’osach ’†ki w zadyszeniu zapomnieniu w nag’ym naszym przytomnieniu odkrywamy si‘ dla siebie powietrze dr§y w twych oczach to trzmiel w barwach ochronnych dogaduje si‘ z latem j‘zykiem tylko sobie znanym wi‘c dajmy spok¢j ju§ b†d¦my dla siebie sami w ob’†kaniu w zadziwieniu w s’o¤ca najwi‘kszym podniesieniu ožlepieni sob† MIDZY NAMI TYLE ˜NIEGU (c) Adam Ziemianin žlady twoje zasypa’o w žniegu ca’kiem si‘ zgubi’y szuka trudno - wsz‘dzie bia’o czeka - te§ nad moje si’y gdzie ci‘ ponios’o na tych saniach co ci si‘ sta’o w žrodku zimy a jeszcze latem by’až ze mn† czy w twoje §ycie wszed’ ktož inny? mi‘dzy nami tyle žniegu mi‘dzy nami tyle lodu czy trafimy zn¢w na siebie? w naszych oknach szyby ch’odu mo§e wiosna ci‘ odmieni mo§e lato da zapomnie czekam tylko do jesieni wi‘c przypomnij sobie o mnie mam po tobie list¢w kilka i krzy§¢wk‘ bez dw¢ch hase’ pi‘ bilet¢w - tramwajowych pewnie dzisiaj te§ nie zasn‘ bo wci†§ w myžlach bij‘ si‘ z sob† gdybyž dziž zn¢w stan‘’a na progu ze žniegu pewnie bym si‘ otrzepa’ i dzi‘kowa’ sam nie wiem komu OBUD  SI (c) Adam Ziemianin z tob† by konie kraž r¢§aniec odmawia ta¤czy bia’e tango do bia’ego rana do rany ci‘ przy’o§y do zdj‘cia iž z tob† niech sobie fotograf nie myžli byle co o tobie pisa wiersze nawet te bez rymu o tobie rozmawia w kolejce po gruszki dla ciebie jab’ka zrywa studnie kopa w skale wiadro wody wyla mo§e si‘ obudzisz CZAS PœYNIE I ZABIJA RANY (c) Edward Stachura pos’uchaj, porzucony przez ni† nieznany m¢j przyjacielu: w rozpaczy swojej nie wychod¦ na balkon, nie wychod¦, do bruku z g¢ry nie przychod¦, nie przychod¦, nie przychod¦, na smug‘ cienia nie wbiegaj, zaczekaj, troch‘ zaczekaj! pos’uchaj, porzucona przeze¤, nieznana mi przyjaci¢’ko: w rozpaczy swojej nie wychod¦ na balkon, nie wychod¦, do bruku z g¢ry nie przychod¦, nie przychod¦, nie przychod¦, na smug‘ cienie nie wbiegaj, zaczekaj, troch‘ zaczekaj! przysi‘gam wam, §e p’ynie czas! §e p’ynie czas i zabija rany! przysi‘gam wam, przysi‘gam wam, przysi‘gam wam, §e p’ynie czas! §e zabija rany - przysi‘gam wam! tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas. (zw¢lcie czarnym potoczy si‘ chmurom po was przez nas i mi‘dzy ustami, i oto dzie¤ przychodzi, nowy dzie¤, one ju§ daleko, daleko za g¢rami!) tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas, bo bardzo, bardzo, bardzo szkoda by’oby nas! bo bardzo, bardzo, bardzo szkoda by’oby nas! tylko dajcie mu czas. ZN£W PITA NAD RANEM (c) Adam Ziemianin a ja a ja bez ciebie jakby bez r‘ki jak niebo bezchmurne kt¢re traci b’‘kit a ja a ja bez ciebie niczym nad przepažci† i cho gwiazdy licz‘ trudno b‘dzie zasn† a ja a ja bez ciebie jak pie¤ powalony i jeszcze s’ysz‘ tylko ziemi straszny skowyt a ja a ja bez ciebie jak ksi‘§yc bez nocy i nikt snu nie zsy’a na zm‘czone oczy a ja a ja bez ciebie jak wiadro bez wody jak žliwka bez pestki bez por‘czy schody a ja a ja bez ciebie niczym kwiat bez rosy listy twe s† czarne zw’aszcza po p¢’nocy a ja a ja bez ciebie jak drzewo bez ližci jednak zn¢w nie zasn‘ ju§ mi si‘ nie przyžnisz a ty a ty beze mnie? co si‘ jutro stanie sen przyjž nie chce mi’a zn¢w pi†ta nad ranem ------------------------------------------------------------------------------ jež;o chcesz si‘ ze mn† skontaktowa to pisz na poni§szy adres: _ _ | |__ __ ____ _ sZYMON gRABINSKI | |_| |__| |__| ___ _| ________ _ ___ ___ ___,-'_ / ,-) ____/-, (_'-, ,-\__\/__/-, ________ ,-\ \ (_/-, - --|_______ |-\_)_/-| \/ |-\ ____/-| \ \ | _ _____ `-/ | |___ / | \-' |____\ | /___________ | \/ _____ |aC!d \____| . /____| /______| /______|.dGs . K . | . N . G . _ _ _ __ _ _ 1 aRMII wOJSKA pOLSKIEGO 6/10 |__ _ | |__| 89-410 wIECBORK, pOLAND |_ | |_| |_| crazy.&.fast.swap.azki_ansi.wares.nonstop. [eof]